Odwaga i zapał do działania kluczem do sukcesu

Pan Marcin i Celina Korba to franczyzobiorcy, którzy od pół roku prowadzą sklep rolniczo-techniczny. Przez ten czas zdołali się wpisać w krajobraz rolniczy Tucholi. Klienci są im wdzięczni, że w okolicy powstał właśnie sklep Grene. Rozmawialiśmy z nimi o ich pomyśle na własną działalność pod szyldem najbardziej rozpoznawalnej marki sklepów rolniczych.

 

Skąd pomysł na sklep rolniczo-techniczny?

Prowadzimy z żoną gospodarstwo rolne o profilu roślinno-zwierzęcym o powierzchni ponad 20 ha, dlatego branżę rolniczą znamy dość dobrze. Jestem osobą, która nie lubi stać w miejscu, wciąż chcę się rozwijać. Dlatego wpadłem na pomysł, by nieco wyjść poza samo rolnictwo. I tym sposobem postanowiliśmy otworzyć sklep. Prowadzimy go już pół roku, dokładnie od 24 stycznia 2018.

 

Dlaczego zdecydował się Pan na franczyzę właśnie pod szyldem Grene?

Decydującym czynnikiem była oczywiście znajomość branży rolniczej i doświadczenie na tym polu. Pozostaliśmy przy rolnictwie, które towarzyszy nam od lat, poszerzając nasz obszar działania o asortyment techniczny i ogrodniczy.

 

Skąd dowiedział się Pan o możliwości otwarcia sklepu franczyzowego Grene? 

Wieści szybko się roznoszą. Ten pomysł podsunął mi kiedyś znajomy. Postanowiłem zgłębić temat, znalazłem Waszą ofertę franczyzową w Internecie, która zresztą jest bardzo szeroko opracowana i postanowiłem spróbować.

Czy trudno było spełnić warunki franczyzy Grene? 

 

Zdecydowanie nie. Wszystko było dla mnie jasne. Ze strony sieci Grene otrzymaliśmy dużą pomoc w znalezieniu obiektu i wsparcie ze strony Doradcy Biznesowego w terenie. Otwarcie sklepu to było wyzwanie, ale nie pozostaliśmy z tym wyzwaniem sami. Zostaliśmy przeprowadzeni przez wszystkie etapy otwarcia. Wzięliśmy udział w niezbędnych szkoleniach organizowanych przez Kramp i wystartowaliśmy.

 

Prowadzi Pan wraz z żoną gospodarstwo, na co dzień bywa Pan w sklepie. Czy da się to wszystko pogodzić?  

Oczywiście, że tak. Czasami doba bywa za krótka, ale dla chcącego nie ma nic trudnego. Nie da się prowadzić sklepu i nie spędzać w nim czasu, nie obsługiwać klientów, nie doglądać tego, co się w nim dzieje. Staram się być tu bardzo często, a żona.. jest moim stałym klientem. Co więcej, mamy dwóch synów, którzy dzielą swoje zainteresowania. Jeden z nich w trakcie wakacji pomaga mi w sprzedaży, codziennie rano razem otwieramy sklep. Drugi z kolei woli pomagać mamie, zdecydowanie lepiej czuje się w gospodarstwie. Dlatego żartujemy wspólnie, że jest to biznes rodzinny.

 

Jak klienci zareagowali na nowy sklep rolniczo-techniczny w okolicy? Czy marka Grene była wcześniej znana w Tucholi? 

Już podczas otwarcia sklepu mieszkańcy dziękowali nam za to, że zdecydowaliśmy się otworzyć dla nich sklep o takim profilu. Konkurencja w Tucholi jest niemała, jednak dla klientów to zawsze dodatkowa oferta i większe możliwości wyboru. Rolnicy znali już wcześniej markę Grene. Zakupy robili do tej pory w Pruszczu, Bydgoszczy i Sępólnie Krajeńskim, jednak te sklepy dzieli od Tucholi spora odległość (30-60 km). Dlatego nasz sklep doskonale wpisał się w ich potrzeby. Dodatkowym atutem naszego punktu jest zakuwarka przewodów hydraulicznych. Codziennie zakuwamy do kilkunastu węży, więc jest to zdecydowanie usługa, której tutaj brakowało.

 

W sklepie Grene w Tucholi panuje atmosfera współpracy, co odczuwają również klienci.

 

Biorąc pod uwagę dzisiejszy rynek pracy, czy trudno było znaleźć pracowników do sklepu? 

Rzeczywiście, dzisiejszy rynek nie jest łatwy i znalezienie pracownika było niesamowitym wyczynem. Szukaliśmy osoby komunikatywnej, która poradzi sobie w kontakcie z klientem, ale też która będzie umiała służyć fachowym doradztwem. Nasi obecni pracownicy okazali się świetnymi sprzedawcami, uzupełniają się i starają się obsługiwać klientów kompleksowo. Bardzo cenią sobie szkolenia organizowane przez Kramp, które są dla nich szansą na rozwój i pomagają w codziennej pracy. Co więcej, panuje u nas rodzinna atmosfera, świetnie się dogadujemy i współpraca układa się naprawdę dobrze.

 

Za co rolnicy i Wasi klienci cenią Grene? 

Przede wszystkim za jakość oferowanych produktów. Klienci dostają wybór od dobrej jakości i adekwatnej do tego ceny, aż po najwyższej jakości asortyment. Przykładem jest marka Gopart i Kramp. Gopart to średnia półka, produkty o dobrym stosunku jakości i ceny. Kramp to produkty profesjonalne, zdecydowanie o najwyższej jakości. Rolnicy coraz częściej pytają o tę markę premium, ponieważ dostrzegają korzyści z użytkowania tych właśnie produktów. Myślę, że Grene jest też siecią konkurencyjną pod względem cen. Klienci to doceniają.

 

Jakie wsparcie otrzymuje Pan od Grene? Na pewno szkolenia pracowników – produktowe i sprzedażowe, z których korzystamy. Wsparciem sprzedażowym oprócz kampanii tematycznych jest przede wszystkim gazetka. To ona generuje duży ruch w sklepie i przyciąga klientów. My sami jako franczyzobiorcy czekamy na gazetkę.

Na pewno szkolenia pracowników – produktowe i sprzedażowe, z których korzystamy. Wsparciem sprzedażowym oprócz kampanii tematycznych jest przede wszystkim gazetka. To ona generuje duży ruch w sklepie i przyciąga klientów. My sami jako franczyzobiorcy czekamy na gazetkę.

 

Województwo kujawsko-pomorskie charakteryzuje się dużym udziałem gruntów ornych. Czy w związku z tym klienci Pana sklepu to głównie rolnicy? 

Odczuwamy zróżnicowane zapotrzebowanie. Odwiedzają nas rolnicy, ogrodnicy, ale też firmy lokalne, które zaopatrują się w naszym sklepie. Sprzedajemy różny asortyment – od śrubki po kosiarki. Dodatkowo Tuchola to miasto, które wciąż się rozbudowuje. Dlatego często kupują u nas jeszcze niewielkie, nowe firmy przemysłowe, które rozwijają się tak, jak nasz sklep.

 

Czy uważa Pan franczyzę za bezpieczną i partnerską formę biznesu? 

Jak najbardziej, jest to bezpieczna forma prowadzenia sklepu. Dobrze nam się współpracuje z firmą Kramp, z marką Grene. Dlatego polecam innym, którzy chcieliby zacząć prowadzić swój biznes. Warto zaryzykować.

 

Jakie korzyści odnosi Pan jako franczyzobiorca ze współpracy z Grene i Kramp?

Oprócz bezpieczeństwa biznesu, o którym już wspominałem, przede wszystkim nie musimy martwić się cały czas o zatowarowanie sklepu. System Slim4 jest rewelacyjnym narzędziem, który monitoruje prowadzoną sprzedaż i uzupełnia nasze stany na sklepie. Używamy również skanerów – scan to mobile, dzięki czemu nie musimy biegać po całym sklepie i spisywać kodów kreskowych. To duży komfort. Dlatego polecamy każdemu, kto chce spróbować swoich sił. Trzeba tylko mieć odwagę i zapał do działania, trzeba włożyć coś od siebie. Inaczej sklep nie przyniesie efektów.

Wywiad przeprowadziła: Ewa Nowak