W partnerstwie siła

Otwierając sklep z artykułami technicznego zaopatrzenia rolnictwa zdawał sobie sprawę, że w pojedynkę nie będzie w stanie zbudować mocnej pozycji na rynku. Współpraca z Grene była naturalnym wyborem. Tym bardziej, że tej branży uczył się od podstaw – o swoich pierwszych krokach w biznesie i dalszych planach opowiada Tomasz Skowroński, właściciel sklepu franczyzowego Grene w Miliczu.

 

Czym zajmował się Pan wcześniej?

Przed otwarciem własnej działalności pracowałem w prywatnej firmie. Zajmowałem się detaliczną i hurtową sprzedażą węgla kamiennego.

 

Planując uruchomienie własnego sklepu od początku myślał Pan o systemie franczyzowym czy rozważał też prowadzenie sklepu indywidualnie?

Od samego początku wybór padł na system franczyzowy. W moim przypadku prowadzenie sklepu z częściami do ciągników i maszyn rolniczych było nową i mało znaną dziedziną, której uczyłem się od podstaw. Otwierając sklep rolniczy na własną rękę, na pewno byłoby mi dużo trudniej uruchomić działalność i utrzymać się na rynku.

 

Z jakich źródeł czerpał Pan informację o franczyzie Grene?

Wszystkie informacje uzyskałem z internetu, ze strony firmowej Grene poświęconej franczyzie.

 

Długo Pan się zastanawiał nad wyborem tej działalności i firmy, od której kupi licencję?

Nie zastanawiałem się długo. Wszystkie sprawy toczyły się bardzo szybko.

 

Ile czasu minęło od pomysłu do podpisania umowy franczyzy?

Od pomysłu do sfinalizowania umowy upłynęło około czterech tygodni.

 

Ile osób zatrudnia Pan w swoim sklepie?

W chwili obecnej zatrudniam jednego pracownika.

 

Nie było problemu ze znalezieniem odpowiedniego sprzedawcy? Asortyment sklepów Grene wymaga dobrej znajomości produktów i branży rolniczej…

Nie jest łatwo pozyskać fachowca z odpowiednią wiedzą techniczną w tak krótkim czasie. W moim przypadku zatrudniłem pracownika bardzo dobrze znającego realia rolnictwa, gdyż sam pochodzi z dobrze prosperującego gospodarstwa rolniczego.

IMG_2084-002 (1024x768)

Czy rolnik to trudny klient?

Z reguły rolnicy nie są trudnymi klientami, choć są konkretni i twardzi w negocjacjach. Są też świadomi tego, czego poszukują.

 

W ub.r. spadła sprzedaż nowych ciągników. Czy miało to wpływ na działalność Pana sklepu – jedną z głównych grup asortymentowych placówek Grene są właśnie części zamienne do ciągników i maszyn rolniczych?

Jestem na rynku od ponad dwóch lat i nie odczuwam tego faktu znacząco. Prowadzony przeze mnie sklep cały czas się rozwija. Sukcesywnie poszerzam jego asortyment i zdobywam nowych klientów.

 

Jakie działania pomagają zachować pozycję na rynku mimo wahań rynkowych?

Myślę, że podstawą budowania i utrzymania dobrej pozycji na rynku jest ciągła dbałość o zadowolenie klientów. Pozytywne kontakty z nimi. Pomaga również zróżnicowanie asortymentu sklepu. Zadowolony klient poleca nas swoim znajomym i rodzinie. To najlepsza forma reklamy lokalnej.

 

Czy myśli Pan o otwarciu kolejnego sklepu?

Na razie cały czas rozwijam obecny sklep i chciałbym się na tym skupić, lecz nie mówię „tak”, nie mówię „nie” – zobaczymy, co pokaże czas.

 

Co by poradził Pan przedsiębiorczej osobie związanej z branżą rolniczą, która myśli o uruchomieniu własnego sklepu?  

Jeżeli ktoś zdecydował się na prowadzenie własnego sklepu, to nie powinien się poddawać na żadnym etapie, konsekwentnie dążyć do celu i nie bać się ryzyka. Musi też być przekonany, że lubi to co robi. Wtedy jest duża szansa na powodzenie w tym biznesie.

 

Rozmawiała Irina Nowochatko-Kowalczyk